Trend microliving coraz popularniejszy w Polsce

Kiedy kilkanaście lat temu na polski rynek wkraczały mikroapartamenty, część osób uśmiechała się pod nosem, nie wierząc w ich powodzenie. Dziś cieszą się coraz większym zainteresowaniem – głównie z uwagi na wysoki standard i funkcje socjalizacyjne. Skąd wynika ich popularność i kto może z nich skorzystać?

Pokolenie cyfrowych nomadów

To, jak żyjemy, w ciągu ostatnich dekad uległo znacznej zmianie. Coraz więcej osób wybiera elastyczny tryb życia i mobilność. Nie przywiązują się na stałe do miejsca, w którym żyją. Również praca coraz mniej ich ogranicza. Mogą przejść na tryb zdalny: wykonywać swoje obowiązki z domu, z kawiarni czy popularnego workation – czyli połączenia pracy i wyjazdu; częściej też podróżują biznesowo. To ogromna zmiana, której nie doświadczyły wcześniejsze pokolenia.

Równie mocno rynek kształtowany jest przez rosnącą popularność sharing economy. Posiadanie przestaje być wyznacznikiem statusu. Zamiast gromadzić rzeczy, ludzie wolą je współdzielić. Wypożyczać tylko wtedy, kiedy są potrzebne. Dla jednych to oszczędność pieniędzy, dla innych – miejsca. Pewne jest jedno: usług oferowanych w tym modelu przybywa i będzie coraz więcej. Dziś to już nie tylko wynajem samochodów czy rowerów, ale nawet prywatnych magazynów czy przestrzeni do pracy.

Rodzina? Tak, ale po studiach

Nie bez znaczenia pozostaje nawet sam fakt coraz późniejszego zakładania rodziny. Według raportu GUS „Sytuacja społeczno-gospodarcza kraju w 2020 r.”, zawieramy małżeństwa o 4 lata później niż na początku XXI wieku. Mediana wieku mężczyzny zawierającego małżeństwo w 2019 roku wynosiła ponad 30 lat, a kobiety – ponad 28 lat, a jeszcze w 2000 roku – to odpowiednio 26 i 24 lata. Późniejszy jest też czas rodzenia dzieci. Ta sama publikacja wskazuje, że w 2019 roku mediana kobiet rodzących dziecko wynosiła 30 lat, podczas gdy zarówno w 1990 roku, jak i 2000 wynosiła 26. Dziś obserwujemy zupełnie inne priorytety. Młodzi ludzie chcą najpierw zdobyć wykształcenie i stabilizację finansową, i dopiero wówczas założyć rodzinę. Takie przesunięcie wieku sprawia, że wydłuża się czas życia jako singiel lub para. Jedni wybierają wówczas mieszkanie z rodzicami, dla innych to moment na zyskanie samodzielności. Jeszcze inni nie chcą wiązać się z jednym, stałym miejscem, decydując się na czasowy wynajem w różnych lokalizacjach.

Microliving nie ma nic wspólnego z ciasnymi kawalerkami

Zmiana, która zaszła w społeczeństwie, doprowadziła do rozwoju trendu microlivingu. Zgodnie z tą ideą ludzie nie potrzebują do szczęścia dużej przestrzeni, a przemyślanych rozwiązań, wysokiej jakości i technologii, które czynią życie wygodniejszym. Dzisiejsze mikroapartamenty nie mają nic wspólnego z kawalerkami w wielkiej płycie. To nowoczesne lokale, w których część funkcji została przeniesiona do części wspólnych, dzięki czemu optymalizuje się przestrzeń. To rozwiązuje problem niepraktycznej aranżacji, która zamiast ułatwiać życie – bywa powodem frustracji.

Fotografia reklamowa Lukasz Bera

– Dziś nie spędzamy tak dużo czasu w domach, jak jeszcze kilkanaście lat temu. Coraz częściej żywimy się w restauracjach lub korzystamy z gotowego cateringu, pracujemy w kawiarniach i coworkingach, spędzamy wolny czas ze znajomymi. Przestaje nam być potrzebna duża przestrzeń, bo wiele miejsc współdzielimy z innymi. To doprowadziło do wytworzenia się nowego trendu w nieruchomościach. Mikroapartamenty to prywatne przestrzenie o wysokim standardzie z dostępem do różnorodnych części wspólnych – tłumaczy architekt Agnieszka Szczepaniak z pracowni AP Szczepaniak, pioniera mikroapartamentów w Polsce.

Dla studentów i pracujących

Kilkanaście lat temu ten typ w naszym kraju dopiero raczkował, dziś z powodzeniem funkcjonuje w wielu dużych miastach. Jest przedmiotem zainteresowań inwestorów i osób prywatnych. Dla części jest to opcja na wynajem krótkoterminowy, dla innych na podróże biznesowe, jeszcze dla innych – na start samodzielności.

– Wokół mikroapartamentów narodziło się nieco mitów. Najpopularniejszym jest przyrównywanie ich do mieszkań. Tymczasem to zupełnie inna jednostka, zarówno prawnie, jak i pod względem idei. Bliżej im do pokoi hotelowych czy akademików, wyposażonych we własną łazienkę i aneks kuchenny. Ze względu na tymczasowość zamieszkania nie trzeba w nich dużej powierzchni do przechowywania rzeczy. Każdy wykorzystuje je na swój sposób, ale najpopularniejszym modelem jest zakwaterowanie w podróżach służbowych czy krótkoterminowy wynajem np. dla turystów czy studentów – tłumaczy architekt Agnieszka Szczepaniak.

Klimatyzacja, coworkingi i zielone dachy

Tym, co wyróżnia mikroapartamenty, jest wysoki standard i jakość wykończenia. Mimo niewielkich rozmiarów zachowują swoją funkcjonalność. Spotyka się takie lokale, w których zamiast pralek w łazienkach znajdują się ogólnodostępne pralnie dla wszystkich użytkowników budynku. Podobnie jest z przestrzeniami do pracy czy relaksu – powstają przestrzenie coworkingowe, zielone tarasy czy współdzielone szklarnie, w których można uprawiać swoje warzywa. Takie rozwiązanie ma jeszcze jedną zaletę: nie tylko ogranicza wykorzystanie powierzchni lokum, lecz także wspomaga socjalizację i nawiązywanie relacji.

– Standard mikroapartamentowców wciąż rośnie. Deweloperzy chcą odczarować mit niewygodnych lokali, oferując wiele udogodnień, względem czego zależy im m.in. na klimatyzacji, balkonie czy nawet smart home – dodaje Szczepaniak.

Na zachodzie takie inwestycje są spotykane od wielu lat. To odpowiedź na wiele czynników: zmieniający się styl życia, drożejące grunty i coraz mniejszą dostępność, trudne warunki kredytowe czy potrzebę tymczasowego zamieszkiwania, związaną z częstymi podróżami. Tym, co wspólne dla większości mikroapartamentowców, jest dogodna lokalizacja: nierzadko w pobliżu centrum miast, atrakcji turystycznych czy w popularnych kurortach. Wiele wskazuje na to, że zainteresowanie tego typu lokalami będzie w najbliższych latach rosło – zarówno wśród inwestorów, jak i osób prywatnych.

artykuł sponsorowany