Ustawa o OZE przyjęta

20 lutego 2015 Sejm przyjął ustawę o odnawialnych źródłach energii (OZE).  Ustawa dzięki zapisowi prosumenckiemu dzieli prosumentów (czyli jednoczesnych producentów i konsumentów energii) na dwie grupy – najmniejsze instalacje do 3 kW i te od 3kW do 10 kW. W przypadku pierwszej grupy  dopłaty wynosiłyby ok. 75 gr na kWh w ciągu piętnastu lat, w przypadku drugiej 40 – 70 gr/ kWh.

Wprowadzenie dopłat ma zachęcić do inwestycji w segmencie mikroinstalacji, co ma umożliwić obniżenie cen i doprowadzić do popularyzacji przydomowych instalacji energetycznych w Polsce.

Resort gospodarki, który jest autorem projektu ustawy o OZE uważa, że dzięki taryfom gwarantowanym instalacje będą zakładane w celach zarobkowych – czyli produkcji energii na sprzedaż, a nie na własne potrzeby.

Według niektórych posłów zapis prosumencki “oznacza walkę o “prosumencką energetykę obywatelską” i jest to jedna z recept na bezpieczeństwo energetyczne państwa i sposób na realizację hasła “bliżej ludzi” z expose rządu Ewy Kopacz. ”

– Cieszymy się, że parlamentarzyści, ponad podziałami partyjnymi, stanęli po stronie obywateli i umożliwili co najmniej 200 tysiącom rodzin inwestycje w przydomowe mikroelektrownie – komentuje Anna Ogniewska, ekspertka Greenpeace ds. energetyki odnawialnej.

Greenpeace zwraca uwagę, że wprowadzenie taryf gwarantowanych dla obywateli produkujących energię to jedyne sensowne rozwiązanie w ustawie o OZE. Reszta ustawy wzbudza głębokie sprzeciwy członków organizacji Greenpeace.

– Dzięki taryfom gwarantowanym szanse na zakup mikroinstalacji zostały wyrównane, a koszty ograniczone i bardziej sprawiedliwe rozłożone. To istotna, ale – z perspektywy rozwoju całego sektora OZE – drobna zmiana, która dotyczy bardzo niewielkiej części rynku. Nie wystarczy, by rozwiązać problemy energetyki odnawialnej w Polsce – dodaje Anna Ogniewska

Obecnie ustawa leży na biurku prezydenta, który powinien dokładnie przeanalizować jej kluczowe zapisy.

Kluczową kwestią jest wpływ systemu aukcyjnego na utrzymanie lub nawet wzrost kosztów produkcji energii z OZE, a także wsparcie dla spalania węgla z biomasą. Sprawę niewłaściwego stosowania pomocy publicznej i nadmiernego wsparcia dla współspalania bada Komisja Europejska, która może nałożyć na Polskę ogromne kary za ewentualne naruszenie zasad konkurencji.

– Ta ustawa, za wyjątkiem sejmowej poprawki prosumenckiej, opiera się na generalnie złej koncepcji i błędnych założeniach. Z zasady powinna minimalizować koszty poprzez większy udział zielonego ciepła w miksie energetycznym, którego produkcja jest tańsza i ma największy udział w kosztach gospodarstw domowych i w emisji zanieczyszczeń – podkreśla Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO).